TOMASZ OKULEWICZ
21lip

Z windy do sadu

Do podjęcia decyzji wyboru nowego laptopa już teraz* zmotywowała mnie wczorajsza premiera odświeżonych MacBook‘ów Air.
Początkowo myślałem o modelu 11-calowym, ale ze względu na krótszy czas działania na baterii i mniejszą rozdzielczość ekranu ostatecznie zdecydowałem się na jego starszego brata – MBA 13″ (4GB RAM / 128GB SSD).
A dlaczego ze zmianą hardware’u zdecydowałem się również na zmianę systemu? Przecież już raz przymierzałem się do MacOS’a i wówczas magia nadgryzionego jabłka jakoś na mnie nie zadziałała.

Po pierwsze, od tamtego spotkania minęły już prawie trzy lata. Przez ten czas zdążyłem się bardzo przywiązać do iPhone‘a oraz rozpocząłem nową, niezwykle udaną znajomość z iPad‘em. Twórcy MacOS’a też w tym czasie nie próżnowali i system z Cupertino mocno się zmienił. Po drugie, na jesieni Apple uruchomi swoją nową usługę iCloud, która będzie zapewniać bezprzewodową synchronizację danych pomiędzy trzema urządzeniami, z których korzystam na co dzień (pod warunkiem, że komputer będzie pracował pod kontrolą MacOS’a). Trzecim powodem** – najmniej istotnym, ale również branym przeze mnie pod uwagę – był design, wymiary i waga nowego laptopa. Pod tym względem MacBook Air jest po prostu klasą samą w sobie i wzorem do naśladowania dla konkurencji.

Dopóki komputer nie trafi w moje ręce, gdzieś tam głęboko w środku będę czuł lekki niepokój co to słuszności mojego wyboru. Nie ma co się oszukiwać – grubo ponad dwadzieścia lat obcowania tylko z systemami Windows wtłoczyło mi pewne nawyki i przyzwyczajenia. Poza tym, moja wiedza z zakresu konfiguracji i zarządzania XP/2000/Vista/7 jest grubo powyżej średniej krajowej, natomiast filozofii działania MacOS’a będę musiał uczyć się zupełnie od początku.

Tak czy inaczej – zamówienie złożone i czekam na dostawę.

___
* – bardzo poważnie brałem pod uwagę asusowego klona MacBook’a – model UX21, którego jednak jeszcze nie ma (trafi do sprzedaży dopiero pod koniec roku).
** – dopisuję tu jeszcze czwarty powód: miałem już 7 laptopów z Windowsem i teraz ciągnie mnie do czegoś nowego.