TOMASZ OKULEWICZ
24maj

Indiana Jones i wielkie rozczarowanie

Indiana Jones IVSkłamałbym mówiąc, że serce nie biło mi mocniej gdy oglądałem kolejne trailery Królestwa kryształowej czaszki. Jednak, gdy wybierałem się już do kina na najnowszą część przygód Indiany Jones’a, starałem się nie mieć żadnych wygórowanych oczekiwań. I to nie dlatego, że Harrison Ford jest już w wieku tuż przedemerytalnym, czy, że oponentami dzielnego archeologa, zamiast nazistów są Rosjanie. To sama fabuła nie wzbudziła mojego zainteresowania, mając więcej wspólnego ze Świątynią Zagłady (moim zdaniem najsłabszej części), niż z kultowymi dla mnie Poszukiwaczami zaginionej Arki czy Ostatnią krucjatą.
Aż trudno mi uwierzyć, przez tyle lat, nie udało się nikomu napisać porządnego scenariusza. Jak kiepskie musiały być kolejne propozycje, skoro w końcu zaakceptowano właśnie ten?
Nie wiem też dlaczego Spielberg z Lucasem uznali za dobry pomysł wplecenie akcji w identyczny schemat wykorzystany 20 lat temu. Przez to film jest do bólu przewidywalny (niemalże scena po scenie), a przy braku innych punktów zaczepienia – w postaci błyskotliwych dialogów czy dobrej gry aktorów (o tym dalej), całość smakowała mi niestety jak źle doprawiony i po raz kolejny odgrzany ten sam, stary kotlet.

Ale po kolei – tak w telegraficznym skrócie, żeby nie spojlerować.
Scena rozpoczynająca film jest niepotrzebnie rozciągnięta, z bardzo kiepskimi dialogami i zupełnie wyprana z klimatu. Miała chyba na celu tylko pokazanie, że leciwy Indiana, jeszcze coś może.
Potem, akcja zaczyna się już bardziej kleić ale biegnie według utartego schematu: Indy wyrusza na wyprawę, znajduje artefakt będący kluczem do rozwiązania zagadki, źli ludzie mu go odbierają, zaczyna się efektowna pogoń zmierzająca wprost ku oczywistemu finałowi. Finałowi, który prócz swej przewidywalności, rozczarował mnie dodatkowo swoją banalnością. Miałem nadzieję, że chociaż na koniec, zobaczę coś, choć troszeczkę zaskakującego. Ale i tu się zawiodłem.

 

Może całości nie odbierałbym tak źle, gdyby chociaż aktorzy naprawdę przyłożyli się do roboty. Wbrew moim wcześniejszym obawom, całkiem dobrze wypadł Shia LaBeouf (Mutt Williams) – niektóre sceny zagrał lepiej, inne gorzej, ale jego postać po prostu żyła na ekranie. Natomiast Harrison Ford praktycznie przez większość filmu był jakiś taki przykurzony i tylko kilka razy dochodziła w nim do głosu iskierka starego Jones’a. Od gwiazdy tego formatu i filaru całego filmu oczekiwałem znacznie więcej.
Cate Blanchett totalnie zawiodła jako czarny charakter (Irina Spalko) – najwidoczniej twórcy (błędnie) założyli, że jej groźne spojrzenia i ukraiński akcent załatwią sprawę. A tak, najlepszą sceną z jej udziałem była ta z … mrówką.
Karen Allen to też słaby cień Marion Ravenwood, którą oglądałem w Poszukiwaczach, zredukowana do roli karty przetargowej. Na dodatek za dużo się głupawo uśmiechała, a złościła mało przekonywająco.
Ktoś tam jeszcze został? A tak, John Hurt (Profesor Oxley) – robił za gadający notatnik Indiany, a obecność na planie Raya Winstone’a (Mac), spokojnie mogła ograniczyć się tylko do scen otwierających film. Potem niepotrzebnie robił tłok w kadrze. O pozostałych aktorach nie warto nawet wspominać.

Co prawda film miał także kilka zabawnych scen i miłych odniesień do poprzednich części, ale to zbyt mało żeby mi się – jako całość – spodobał. Nie wiem nawet czy będę chciał go w przyszłości jeszcze raz obejrzeć, bo nie ma w nim kompletnie nic, co mogłoby mnie do tego zachęcić.
Z pewnością jest to najsłabsza część przygód Indiany Jones’a, choć może się to zmienić, jeżeli faktycznie powstanie piąty epizod. Oby nie.

Ocena (mimo iż zafałszowana sentymentem):

Odpowiedzi: 4 do wpisu “Indiana Jones i wielkie rozczarowanie”

  1. duri pisze:

    Wczoraj byłem kinie, i mam niemal dokładnie te same przemyślenia. Choć Cate Blanchett podobała mi się, zawsze daje radę.

    Miejmy nadzieję, że nie będą forować LaBeoufa i poprzestaną na czterech częściach, bo zabiją legendę. Choć coś czuję, że mało ich to obchodzi. Niestety.

  2. Roqaya pisze:

    oh, nie moge sie zgodzic. mnie niezmiernie milo zaskoczyl. akurat przed pojsciem do kina udalo mi sie w tv odswieezyc stare czesci, a nowa powalila mnie humorem.

  3. Gość pisze:

    Sorry, że nie na temat. Strona chato.pl jest świetna. Widzę, że w drupalu i od razu mam pytanie do admina.

    Co to za moduł, który w ten sposób wyświetla obrazki? Czy to lightbox, jeśli tak to jak wykonać taką galerię krok po kroku. Wiem, że pytań jest sporo… Muszę dokończyć swoją stronę na studia i ten element by mi się przydał.

    Robert