Blipujemy na ostro
Rok temu popełniłem krytyczną notkę na temat Calineczki – pierwszej aplikacji dla posiadaczy iPhone’ów do korzystania z blipa. Miała ona duże szanse by, mimo dość wysokiej ceny, stać się domyślnym mobilnym klientem u sporej części użytkowników tego serwisu. Niestety jej twórca zaprzepaścił swą szansę i program (nie aktualizowany od listopada 2009) nieuchronnie odchodzi w zapomnienie.
W międzyczasie pojawiły się konkurencyjne rozwiązania – tańsze i bardziej funkcjonalne – iBlip, Blippio i Blipman. Każde z nich znalazło swoich wiernych użytkowników, sytuacja wyglądała więc na ustabilizowaną. Do czasu …
Do czasu aż nagle – tydzień temu – znikąd pojawił się nowy szeryf w mieście.
Zwie się co prawda mało oryginalnie – Blipujemy i ikonkę ma ładną inaczej, ale wnosi spory powiew
świeżości w temacie dostępu do blipa w systemie iOS.
Jako jedyny (na chwilę obecną) obsługuje wyświetlacze Retina, przez co samo patrzenie na niego sprawia przyjemność. Działa szybko i stabilnie, zarówno w trybie pionowym jak i poziomym.
Kolejną funkcją wyróżniającą Blipujemy od konkurencji, to możliwość geotagowania swoich statusów.
Podoba mi się również jego stonowana kolorystyka oraz wygodny sposób odświeżania kokpitu – poprzez przeciągnięcie w dowolnym miejscu palcem w dół. Dodatkowy plus przyznaję za pełnoekranową pracę na iPad’zie (podrasowanym FullForce’m z Cydii) => [blip]
Jako, że Blipujemy ma w tej chwili status publicznej bety (wersja 0.1), autor prosił użytkowników o zgłaszanie mu wszelkich uwag, wykrytych błędów i sugestii.
No to poniżej moja lista.
BRAKUJE MI:
obsługi tagów
ikonki symbolizującej dodany geotag do statusu, oraz publikowania go na blipie od razu w postaci mapki (tak jak to robi klient na Androida => [blip]
większego (czyt: lepiej wyeksponowanego) znacznika dodanego zdjęcia (patrz na porównanie z innymi klientami => [blip] )
umiejscowienia przycisków funkcyjnych (#, zdjęcie, geotag) na belce z licznikiem znaków wiadomości; obecne ich ukrywanie może i jest efektowne, ale przy częstym korzystaniu z tagów wręcz uciążliwe
umiejscowienia przycisku Wyślij także na belce z licznikiem znaków (dzięki temu będę mógł uniknąć nadwyrężenia lewego kciuka)
wyświetlania cytowanych statusów w analogiczny sposób jak w Blipmanie (to chyba najlepszy sposób)
maksymalnej wielkości dołączanego zdjęcia w rozmiarach 1024×1024 pikseli (w tej chwili jest to 700×700, a u konkurencji: Calineczka – 500×500, Blippio – 600×600, Blipman – 800×800)
opcji automatycznego odświeżania kokpitu (np. co pół minuty, minutę, dwie lub pięć minut).
DOSTRZEŻONE BŁĘDY:
przy odpisywaniu innym użytkownikom program traktuje domyślnie wszystkie nasze odpowiedzi jako publiczne, nawet gdy nasz rozmówca napisał wiadomość prywatną
kilka razy przestała mi działać funkcja kopiuj&wklej – pojawiała się dopiero po ponownym uruchomieniu aplikacji
przy połączeniu z siecią via EDGE, wysyłanie wiadomości z fotką skutkowało informacją o błędzie połączenia z blipem, choć w rzeczywistości status został opublikowany.
To chyba tyle. Jak jeszcze coś mi się przypomni albo wyjdzie w praniu, to uzupełnię.
Podsumowując, Blipujemy zapowiada się bardzo obiecująco i jeśli finalną wersję autor nawet wyceni na euro czy półtora, to bardzo chętnie takie pieniądze zapłacę. Mam tylko nadzieję, że nie powtórzy błędów Calineczki oraz, że starczy mu chęci i sił na dalszy rozwój swojego programu … przynajmniej do czasu nowej wersji Blipmana, na którą w końcu może się doczekamy
Zostaw swój komentarz
-
Ostatnie wpisy:
Mikroblog:
Komentarze:
Z windy do sadu @alekjed: już się przyzwyczaiłem
Z windy do sadu Rozwiązaniem tego problemu jest KeyRemap4Macbook, który polecam z całego serca
http://pqrs.org/macosx /keyremap4macbook/Z windy do sadu Generalnie tak, choć nadal (dość często) mylę prawego Alta z ⌘ – bo jest przesunięty względem pecetowej klawiatury...
Z windy do sadu A już się przyzwyczaiłeś do innych skrótów klawiszowych itp? Pamiętam, że początkowo czułem się jakoś obco z Leopardem....
Z windy do sadu Jestem nim wciąż oczarowany
Dzięki za uwagi. Napiszę ci od razu, czego na pewno nie dodam:
„umiejscowienia przycisku Wyślij także na belce z licznikiem znaków (dzięki temu będę mógł uniknąć nadwyrężenia lewego kciuka)” – zbyt latwo o pomylic sie podczas wpisywania i wyslac wczesniej wiadomosc
„większego (czyt: lepiej wyeksponowanego) znacznika dodanego zdjęcia”
No trudno, ale warto było spróbować