ViewSonic ViewPad 10
Od ponad pół roku jestem zadowolonym użytkownikiem iPada.
Apple świetnie wstrzeliło się tym produktem w moje potrzeby – mam zgrabne, funkcjonalne i w pełni mobilne urządzenie oferujące dostęp do Internetu (www, poczta, komunikatory) oraz zapewniające mi rozrywkę na przyzwoitym poziomie (filmy w jakości HD oraz gry).
Przez ten czas twierdziłem (i nadal tak twierdzę), że iPad jest najlepszym tabletem obecnie dostępnym rynku, przy czym nie miałem do tej pory możliwości znalezienia empirycznego potwierdzenia mojego przekonania. Gdy więc nadarzyła się okazja aby dostać w swoje ręce na kilka dni dwa tablety firmy ViewSonic – ViewPad 10 i ViewPad 7, to oczywiście z niej skorzystałem. Jak łatwo można się domyślić, pierwszy z nich to model z ekranem o przekątnej 10”, a drugi to wersja 7-calowa.
Na wstępie jeszcze krótkie wyjaśnienie. Czytając poniższe uwagi proszę mieć świadomość, że są one bardzo subiektywne, ponieważ moim punktem odniesienia (niczym wzorzec metra w Sèvres pod Paryżem) był iPad. Zdaję sobie przy tym sprawę, że produkty firmy ViewSonic to jednak trochę inna półka niż dopieszczone w każdym calu gadżety Apple’a, ale skoro iPad i ViewPad 10 kosztują bardzo podobne pieniądze, to nie czułem się w obowiązku stosować taryfy ulgowej.
ViewPad 10
10-calowy tablet z panoramicznym ekranem multi-touch, napędzany procesorem Intel Atom N455 1.66 GHz, 1GB pamięci RAM, dwa systemy operacyjne – Android i Windows 7, dysk SSD, dwa porty USB, kamera, czytnik kart microSD, wyjście mini-VGA, Wi-Fi, Bluetooth, opcjonalny moduł 3G i cośtam, cośtam jeszcze …
Idealnie pasuje to do opisu stuprocentowego iPad-killera, prawda? Przynajmniej na ulotkach reklamowych.
A jak jest w rzeczywistości?
Pudełko owszem ładne – takie błyszczące i kolorowe, ale wyłuskana z niego cenna zawartość już tak dobrego wrażenia na mnie nie zrobiła.
Po pierwsze – ViewPad 10 jak na urządzenie, które z definicji powinno się obsługiwać trzymając je w dłoni/dłoniach jest zdecydowanie za ciężki – waży prawie 900 gram, co niebezpiecznie zbliża go wagowo do niektórych netbooków.
A do tej pory wydawało mi się, że to iPad waży zbyt dużo
.
Po drugie – tylna część obudowy ViewPada 10 – w przeciwieństwie do produktu Apple’a – jest równomiernie wyprofilowana na całej powierzchni, przez co (pomimo faktycznie niewiele większej grubości), sprawia wrażenie urządzenia masywnego, wręcz grubego.
Po trzecie – tablet podczas trzymania za bok z zamontowanymi gniazdami i portami komunikacyjnymi, wydawał skrzypiące dźwięki uginającego się pod palcami plastiku.
Podczas dalszych oględzin nie przypadło mi do gustu również to, że tył ViewPada 10 (ze szczotkowanego aluminium) upstrzony był różnymi nalepkami. Nie wspominałbym o tym, gdyby można je wszystkie usunąć. Ale dwóch nie można.
Mało tego – trzeba o nie dbać i chronić je przed zniszczeniem. To oczywiście sticker z kluczem produktu zainstalowanego Windowsa oraz nalepka serwisowa na zaślepce jednej ze śrub scalających obudowę.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Osoby tym zainteresowane odsyłam do dokumentacji urządzenia [ PDF].
Wspomnę tylko, że nie miałem ani razu potrzeby korzystania z reset hole oraz, że testowany przeze mnie egzemplarz (mimo posiadania slotu na kartę SIM), nie miał zamontowanego modemu 3G.
Mając świadomość obecności dwóch systemów pod maską ViewPada 10, pojawienie się na ekranie interfejsu GRUB’a w sumie mnie nie zaskoczyło.
Wywołało raczej refleksję, że to mało eleganckie rozwiązanie dla tego typu urządzenia. Na głębszą analizę nie było czasu, bo gdy bootloader rozpoczął uruchamianie (domyślnie ustawionego) Androida, swoją pracę podjął umieszczony w środku wentylator.
Tego się nie spodziewałem!
Może nie szumiał on jakoś szczególnie głośno, ale jednak przez cały czas był wyraźnie słyszalny.
ANDROID
uruchomił się w niecałe 15 sekund i … to był jedyny plus systemu Google’a na ViewPadzie 10.
Nie czepiam się, że ViewSonic posadził na tym tablecie Androida w leciwej wersji 1.6 bo z tego co wiem, na chwilę obecną tylko Donut jest dostosowany do pracy na procesorach w architekturze x86.
Moje zarzuty dotyczą przede wszystkim dostępnych aplikacji, a raczej ich braku.
Nie znalazłem w systemie wielu standardowych programów (jak np. Mapy, Gmail czy YouTube), ale co gorsza system nie oferował dostępu do aplikacji zgromadzonych w Android Market.
Co prawda wśród fabrycznie zainstalowanych aplikacji znajdował się klient AndAppStore’a, ale po pierwsze – sklep ten oferuje stosunkowo niewiele aplikacji, a po drugie – jeśli już nawet znajdziemy w nim interesujący nas program (co nie jest łatwe), wcale to jeszcze nie oznacza, że da się go na ViewPadzie 10 zainstalować.
Kolejna rzecz, która mnie rozczarowała to ogólne niedostosowanie interfejsu do wyświetlacza o większej niż smartfonowa rozdzielczości, przez co jakość obrazu (szczególnie widoczna na elementach systemowych i tekście) pozostawia sporo do życzenia. Niektóre aplikacje zostały żywcem przeniesione z wersji dla telefonów i w ViewPadzie 10 albo uruchamiają się na 1/8 ekranu (SPB TV) albo po prostu porozciągane są na cały dostępną powierzchnię ekranu, co też nie wygląda dobrze.
Jeśli do tego dodamy okrojenie sytemu z części standardowej funkcjonalności, brak sprzętowych klawiszy Search, Back oraz regulacji głośności, to pojawia się pytanie po co w ogóle ViewSonic oferuje Androida na tym tablecie? Jeśli miało to marketingowo podnieść atrakcyjność ViewPada 10 w oczach klientów, to w moim odczuciu był/jest to zabieg mocno chybiony.
Oczywiście z podstawowymi zadaniami (obsługa poczty, przeglądanie stron www, czytanie e-booków czy proste gry), zandroizowany ViewPad 10 da sobie radę. Nie będzie to jednak ani przyjemne, ani do końca wygodne. Natomiast próby wykorzystania go do jakichś bardziej wyrafinowanych zadań nie mają większych szans powodzenia. Przynajmniej na tak wykastrowanym Androidzie.
Mocno zdegustowany tym co zobaczyłem, zresetowałem urządzenie i w bootloaderze wybrałem system z Redmond.
WINDOWS
Na uruchomienie Windows 7 (Home Premium) musiałem poczekać trochę dłużej – 50 sekund. W tym czasie wspomniany wcześniej wentylator udowodnił, że bez problemu potrafi kręcić się dwa razy szybciej i dwa razy głośniej niż wcześniej. Jego obroty spadały do androidowego poziomu tylko wtedy, gdy tablet przez dłuższy czas pozostawał bezczynny.
Gdy moim oczom ukazał się znajomy pulpit, przekonałem się, że zamontowany w ViewPadzie 10 ekran jednak potrafi wyświetlać obraz ostry i wyraźny, z żywymi kolorami.
Najbardziej ciekawiło mnie jak interfejs standardowego Windowsa obsługuje się za pomocą palca. Przeszukałem Panel sterowania, ale prócz aplikacji Tablet PC (pomocnej właściwie tylko przy kalibracji ekranu), nie znalazłem niczego co pozwoliłoby mi na wygodniejszą obsługę okienek.
Moje palce są raczej standardowej grubości, ale mimo to trafienie w konkretną ikonę na pasku narzędzi czy menu nastręczało mi czasami sporo kłopotu. Na 10-calowym ekranie te elementy są po prostu za małe, aby bez wysiłku, a precyzyjnie trafiać w nie opuszkiem palca. Do gustu przypadł mi za to sposób realizacji prawokliku – wystarczy przytrzymać jeden palec na elemencie, na którym chcemy wywołać podręczne menu i tapnąć drugim palcem gdzieś obok.
Zastanawiała mnie czułość wyświetlacza ViewPada 10. Czasami, pewne partie ekranu (głównie te przy krawędziach) stawały się niewrażliwe na moje palce i dopiero zmiana orientacji wyświetlacza powodowała, że miejsca te znowu reagowały na dotyk. Przy okazji zorientowałem się, że ekran mutli-touch w systemie Windows ogranicza się do obsługi tylko dwóch palców jednocześnie. Pozostawiam to bez komentarza.
A skoro już wspomniałem o obracaniu ekranu …
ViewPad 10 oczywiście potrafi to robić, ale na okienkowych sterownikach realizacja tej funkcjonalności wypada fatalnie. Gdy pierwszy raz zmieniłem położenie tabletu i ekran zgasł mi na prawie sekundę, byłem przekonany, że się zepsuł …
Również sposób i szybkość odświeżania obrazu pozostawia wiele do życzenia. Co ciekawe, rotacja ekranu w Androidzie (na tym samym sprzęcie przecież) jest znacznie sprawniejsza, bez takich koszmarnych opóźnień.
Osobny akapit muszę poświęcić rozdzielczości zastosowanego w ViewPadzie 10 ekranu. Owszem, sam interfejs systemu czy większość aplikacji skaluje się na nim poprawnie, ale podstawowa dla mnie czynność – surfowanie po WWW – w rozdziałce 1024×600 jest czymś zupełnie nieakceptowalnym.
Na tak małej powierzchni nie mieści się zbyt wiele informacji, więc trzeba co chwilę smyrać ekran z dołu do góry, a nie rzadko też w płaszczyźnie poziomej. Na domiar złego zastosowane tu algorytmy renderowania obrazu nie są tak dobre jak w oprogramowaniu Apple’a, zatem pomniejszenie strony na ekranie ViewPada 10 nie jest dobrym rozwiązaniem – tekst staje się wówczas mało czytelny (w porywach do „nieczytelny”).
Taka rozdzielczość odbija się niekorzystnie również na jakości odtwarzanego materiału wideo HD. ViewPad 10 bezproblemowo odtwarza filmy 720p (z 1080p już ma kłopoty), ale musi rzecz jasna przeskalować je do swojej netbookowej rozdziałki. Na szczęście efekt końcowy nie jest aż taki zły … no może do czasu gdy porówna się ten sam film odpalony na iPadzie tuż obok. Ale kto robi coś takiego na co dzień?

![]()
Pod adresem wirtualnej klawiatury iPada pada(ło) wiele oskarżeń i zarzutów, że jest niewygodna, nieprecyzyjna etc. Można na ten temat dyskutować, ale z jednym muszą się zgodzić wszyscy – jest idealnie zintegrowana z systemem i logicznie reaguje na zdarzenia systemowe.
Natomiast w Windows 7 – nawet na tablecie – wirtualna klawiatura jest bytem zupełnie oddzielnym. Jej powiązanie z systemem ogranicza się do wyświetlenia swojej ikony po tapnięciu w pole wprowadzania tekstu (np. adres url w przeglądarce). Natomiast nikt nie pomyślał o mechanizmie jej automatycznego ukrywania/zamykania w momencie gdy staje się zbyteczna. Trzeba to za każdym razem robić z palucha naduszając czerwonego iksa, ewentualnie przesuwać klawiaturę w inne miejsce aby nie zasłaniała obrazu pod sobą. Po pewnym czasie staje się to bardzo irytujące.
Jeśli chodzi o wydajność, to ViewPad 10 stoi na równi z całą masą netbooków, których sercem jest Atom N455. Zainstalowane programy działały (dostojnie, ale stabilnie), kultowa wśród smartfonów gra Angry Birds też nie robiła żadnych fochów [klik], tylko cała zabawa kończyła się zdecydowanie za szybko.
Wbudowana (niewymienna we własnym zakresie) bateria o pojemności 3200 mAh wystarczała mi maksymalnie na 4 godziny i 10 minut pracy tabletu.
Jak na urządzenie z definicji ultramobline jest to wynik poniżej oczekiwań (o porównaniu z konkurencją nie wspominając).
Innym istotnym mankamentem ViewPada 10 jest jego niewielki dysk SSD, o pojemności zaledwie 16 GB – udało mi się go zapchać już po dwóch godzinach testowania. Wprawdzie istnieje już pokaźna liczba aplikacji w wersji portable, więc w razie nagłej potrzeby można je uruchomić z podłączonego pod USB pendraka, ale mało to eleganckie, czasem niezbyt wygodne, a nawet potencjalnie niebezpieczne.
Trzeciego dnia zabawy ViewPadem 10 podpiąłem do niego bezprzewodową myszkę oraz klawiaturę i nagle obsługa stała się znacznie sprawniejsza i bardziej komfortowa. Zdałem sobie wówczas sprawę, że oto leży przede mną zwyczajny netbook (może trochę rozczłonkowany i z dotykowym ekranem), a ja – jeśli chciałbym na tablecie wygodnie korzystać z systemu Windows przy użyciu palców – muszę niestety poczekać na co najmniej kolejną wersję okienek.
Dla kogo więc jest ten gadżet? W jakich klientów celował ViewSonic rozpoczynając jego produkcję? Doprawdy nie wiem …
ViewPad 10 na pewno nie skusi kogoś, kto miał już do czynienia z iPadem, miłośników Androida rozczaruje mocno okrojoną funkcjonalnością systemu, a zagorzałych zwolenników Windowsa może jednak zniechęcić jego wysoka cena.
PS.
A jakie wrażenie zrobił na mnie ViewPad 7? To już w następnym wpisie.
Stay tuned …
Zostaw swój komentarz
-
Ostatnie wpisy:
Mikroblog:
Komentarze:
Z windy do sadu Generalnie tak, choć nadal (dość często) mylę prawego Alta z ⌘ – bo jest przesunięty względem pecetowej klawiatury...
Z windy do sadu A już się przyzwyczaiłeś do innych skrótów klawiszowych itp? Pamiętam, że początkowo czułem się jakoś obco z Leopardem....
Z windy do sadu Jestem nim wciąż oczarowany
Z windy do sadu I jak wrażenia po 4 miesiącach użytkowania?
Skalne miasto w Adrspach hej polecam wszystkim
Piękne miejsce i przezyjecie niezapomniane chwile… Płacimy tylko w koronach(wejscie...









A próbowałeś wejść do Android Marketu przez www?
Nie. W czasie gdy miałem te ViewPady, interfejs webowy nie był jeszcze aktywny (a przynajmniej nie było to podane do wiadomości publicznej)
Czesc. Ja mam jedno pytanie. Zanim je zadam oswiadczam ze posiadalem iPada i iPhona 3GS przez kilka miesiecy wiec niejako w temacie jestem. Wracam do pytania :p./ Czy nie uwazasz ze przesada jest potrzeba posiadania dodatkowo komputera z zainstalowanym iTunes aby obydwa urzadzenia (iPad i iPhone) mogly funkcjonowac.? Rozumiem ze cale te tabletowe szalenstwo mejd in czajna to generalnie nieporozumienie ale trudno nie zauwazyc ze Galaxy Tab (ktorego posiadam) oraz Archosy nowej generacji czy tez sprzet na Tegrze to juz calkiem niezla alternatywa dla iPada. Zdaje sobie sprawe ze zabaweczki od wuja Jobsa wygladaja i dzialaja jak ta lala (nawet mnie, ignoranta, owinely sobie na krotko wokol jabluszka) ale ograniczenia nalozone przez magikow z Cupertiono obrzydzily cala przyjemnosc ich posiadania…. Pozdrawiam
iTunes to dla mnie zło konieczne i używam go tylko w ostateczności
Czekam z nie cierpliwościa na twój test viewpad 7
ponieważ stoje przed wyborem jego
Mnie zastanawia jak na tym tablecie sprawował by się MeeGo, lub Ubuntu 11.04 (obydwa obsługują multidotyk). Masz może możliwość sprawdzenia jak by to wyglądało?
Nie mam już dostępu to tego tabletu (był wypożyczony).