258 dni z Lenovo U330
W komentarzach do mojej recenzji Lenovo ideapad U330 najczęściej powtarzało się pytanie czy – z perspektywy kilkumiesięcznego korzystania – nadal jestem z niego zadowolony z tego laptopa, czy wyszły na jaw jakieś jego felery etc.
Pracuję na U330 już 8 miesięcy i mogę no to pytanie szczerze odpowiedzieć, że tak – był to trafny wybór. Decydując się na lenovo miałem pewne obawy co do solidności tej bądź, co bądź chińskiej roboty – ale wynikało to z faktu, iż do tej pory miałem kontakt tylko z low-endowymi modelami tej marki, nie grzeszącymi precyzyjnym wykończeniem i zastosowaniem lepszych materiałów.
Obudowa mojego U330 cały czas trzyma się dzielnie – nie pojawiły się w niej żadne luzy, nic nie skrzypi. Również klawiatura sprawuje się przyzwoicie, a wyświetlacz nie wykazuje żadnych oznak zużycia mimo dość intensywnej eksploatacji. W aspekcie konstrukcyjnym nie mam więc do tego modelu żadnych istotnych uwag krytycznych.
Tych drobnych mam kilka.
Najistotniejsza dotyczy umiejscowienia portów USB. Bo to, że są tylko dwa – wiedziałem wcześniej. To, że znajdują się po lewej stronie, co trochę przeszkadza w operowaniu myszką – zaakceptowałem. Natomiast nie mogę wciąż zrozumieć dlaczego te porty zostały zaprojektowane bezpośrednio nad slotem ExpressCard!?
Przyznaję, wcześniej nie wyczuwałem czającego się problemu – do momentu kiedy to wszedłem w posiadanie modemu GSM (Merlin XU870). Zastosowane w U330 rozmieszczenie gniazd skutkuje tym, że – jak widać na fotografii obok – zamontowany modem całkowicie blokuje dostęp do portów USB.
Tak więc drogi kliencie: albo rybka, albo akwarium.
Mógłbym też trochę poutyskiwać na napęd optyczny – ale nie na jego działanie, tylko na samą obecność. Tak jak zakładałem, DVD-ROM jest obecnie podzespołem zupełnie dla mnie zbędnym – skorzystałem z niego tylko kilka razy, bo wszystko magazynuję na pendrakach i zewnętrznych dyskach. Tym bardziej więc irytuje mnie to, że w trakcie przenoszenia laptopa bardzo często, niechcący, otwieram szufladę nieużywanego napędu. Niby drobiazg, ale …
Trzecia rzecz, stanowiąca też pewną niedogodność (aczkolwiek już z pogranicza sprzętowo-programowego) przytrafia się w sytuacji gdy system się powiesi i konieczny jest twardy reset. Wtedy zawsze po restarcie nie ładuje się u mnie sterownik Bluetooth’a i dopiero po kolejnym (miękkim) resecie wszystko wraca do normy. Co ciekawe, problem nie pojawia się gdy po resecie wejdę do BIOS’u, a dopiero później zezwolę na uruchomienie systemu.
I to wszystko – nie ma niczego więcej do czego mógłbym się jeszcze doczepić w moim egzemplarzu U330. Od strony wydajności także, bo laptopa wykorzystuję głównie do surfowania w sieci, pracy w pakiecie Office 2007, czasem nieskomplikowanych edycji fotografii – a do tego wolnych mocy przerobowych ten lenovo ma aż nadto.

Na koniec jeszcze kilka słów o mojej przygodzie z okrytym złą sławą oprogramowaniem OneKey Rescue System (w wersji 6.0).
Pod koniec maja pomyślałem, że warto byłoby w końcu – pierwszy raz od zakupu – pościelić sobie Vistę od nowa. Ponieważ nie stworzyłem sobie wcześniej płyty recovery (jakoś się nie złożyło), nacisnąłem ten, specjalnie do tego celu przeznaczony, guzik OneKey Rescue i wybrałem opcję przywracania ustawień fabrycznych. Niestety, program przez prawie 5 godzin uparcie wisiał na statusie „Inicjowanie” i postępie 0%. Nie pozostało mi nic innego jak zresetować laptopa.
Po krótkiej chwili U330 smętnie zakomunikował:
Brak BOOTMGR
Naciśnij Ctrl+Alt+Del , aby zrestartować
Na wieść o tym zdarzeniu, pomoc techniczna firmy Lenovo miała mi tylko do zaoferowania wysyłkę laptopa do swojego serwisu, więc wpadłem na genialny w moim mniemaniu pomysł, iż mogę skorzystać z płyty recovery z ustawieniami fabrycznymi Visty od innego egzemplarza U330. Taki zestaw płyt, bez żadnych ceregieli otrzymałem od sprzedawcy z salonu, w którym zakupiłem swojego lenovo.
Dumny jak paw, obserwowałem uruchamiający się program naprawczy, ale już po chwili moje dobre samopoczucie pękło jak bańka mydlana bo na ekranie pojawiło się złowieszcze ostrzeżenie:
Za mało dostępnej powierzchni.
Osłupiałem. Na partycji C pusto jak w mięsnym podczas stanu wojennego, a program bezczelnie mi wpiera, że to za mało …
Przez tydzień próbowałem z tym walczyć wszelkimi znanymi mi sposobami, lecz w końcu poległem.
Szczęście w nieszczęściu, że w trakcie tego michlania nie naruszyłem ukrytej partycji zawierającej obraz systemu, więc serwis Lenovo bezpłatnie (w ramach gwarancji) przywrócił mi U330 do stanu używalności.
Nauczony tym doświadczeniem, od tej pory, tworzenie i przywracanie kopii zapasowych systemu powierzam tylko i wyłącznie programowi firmy Acronis.
-
Ostatnie wpisy:
Mikroblog:
Komentarze:
Z windy do sadu Generalnie tak, choć nadal (dość często) mylę prawego Alta z ⌘ – bo jest przesunięty względem pecetowej klawiatury...
Z windy do sadu A już się przyzwyczaiłeś do innych skrótów klawiszowych itp? Pamiętam, że początkowo czułem się jakoś obco z Leopardem....
Z windy do sadu Jestem nim wciąż oczarowany
Z windy do sadu I jak wrażenia po 4 miesiącach użytkowania?
Skalne miasto w Adrspach hej polecam wszystkim
Piękne miejsce i przezyjecie niezapomniane chwile… Płacimy tylko w koronach(wejscie...